Protest przed krakowskim sądem. Łańcuch światła od ronda Mogilskiego do Grzegórzeckiego

Przed siedzibą krakowskiego sądu przy ul. Przy Rondzie o godz. 21 zebrało się kilka tysięcy osób. Wszyscy przynieśli ze sobą świeczki. Powiewały flagi Polski i UE. Były też flagi w kolorach tęczy. Wiele osób miało przyklejone do czoła kartki z napisem „Jestem kanalią” nawiązującym do ostatniego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego. Był też transparent „To nie spacer, to protest” (minister Mariusz Błaszczak powiedział w piątek, że w protestach biorą udział turyści i przygodni spacerowicze). Na samym przedzie kilka osób trzymało duże biało-czerwone litery układające się w napis „VETO”.

Na transparentach można też było przeczytać: „Underwood lepiej by tego nie wymyślił”, „Jestem spacerowiczem, jestem łotrem i kocham Polskę”, „Precz z Kaczorem dyktatorem”. Tłum skandował: „Solidarność”, a także „Wolność, równość, demokracja”.

Tłum zajął cały płac przed sądem, sięgał aż do al. Powstania Warszawskiego. – Wolne sady obronimy – skandowali protestujący miedzy przemówieniami.

– Wbrew temu, co mówią ministrowie, to nie komuniści i spacerowicze, lecz tysiące młodych ludzi upomina się o swoje prawa i wolności – mówił Antoni Skoczek, student prawa UJ. Porównywał dzisiejszy klimat polityczny w Polsce do „Procesu” Franza Kafki.

Po godz. 22 protestujący wznieśli w górę tysiące świec. Z głośników popłynęły słowa piosenki „Wolność kocham i rozumiem”. Potem też przy świecach wszyscy odśpiewali hymn.

Ludzie zaczęli skandować: „Wolne sądy, chcemy weta”.

Nie rozeszli się jednak: wzdłuż al. Powstania Warszawskiego utworzyli łańcuch światła. Ludzie połączyli w żywym łańcuchu rondo Mogilskie z rondem Grzegórzeckim. Przejeżdżający kierowcy trąbili na znak poparcia.