PIERWSZE 100 DNI PREMIERA MORAWIECKIEGO? TO WIZERUNKOWA KATASTROFA

– To, że ktoś mówi po angielsku i to nazywamy dialogiem, to nie znaczy, że to jest merytoryczny dialog. Premier miał poprawić nasze relacje z UE i mu się to nie udało – mówił na antenie Radia Kraków poseł Nowoczesnej, Jerzy Meysztowicz. W niedzielę minie 100 dni od desygnowania na premiera Mateusza Morawieckiego. „Niektórzy żartują, że już czekają na powrót premier Szydło, bo przynajmniej tłumacz mógł ratować niezręczne wypowiedzi” – dodawał poseł Nowoczesnej.

W niedzielę minie 100 dni od desygnowania na premiera Mateusza Morawieckiego. Jak pan te 100 dni zapamięta?

– Szybko minęło, bo nic się nie wydarzyło jak chodzi o osiągnięcia premiera. Nie ukrywam, że jest wizerunkowa katastrofa. Premier robił wrażenie, że poprawi nasz wizerunek na zachodzie. Jego wyjazdy do Brukseli i do Niemiec skończyły się fatalnie.

 

Jednak dialog z UE się zaczął.

– Tak, ale to, że ktoś mówi po angielsku i to nazywamy dialogiem, to nie znaczy, że to jest merytoryczny dialog. Premier miał poprawić nasze relacje z UE i mu się to nie udało. Pamiętamy jego pierwszy wyjazd. Wtedy skrócił swoja wizytę, kiedy rozmawiano o Brexicie, żeby zdążyć na wigilię PiS w Sejmie. To niepoważne. Były jego wypowiedzi w Monachium. Ja nie widzę tutaj zmiany. Niektórzy żartują, że już czekają na powrót premier Szydło, bo przynajmniej tłumacz mógł ratować niezręczne wypowiedzi.

 

Z drugiej strony w kilka dni po desygnacji na kolejną kadencję, kanclerz Merkel przyjedzie z wizytą do Polski.

– Niemcy zdają sobie sprawę jak duże znaczenie mają stosunki gospodarcze. Nie dziwię się. Angela Merkel może wyciągać rękę i starać się poprawić nasze relacje, ale UE twardo stoi na stanowisku, że jeżeli Polska nie cofnie się ws. wymiaru sprawiedliwości to dialog będzie trudny. Choćby nie wiem jaką księgę zawiózł premier Morawiecki do Brukseli, chodzi o zawartość tej księgi. Tam są sformułowania nieprzystające do rzeczywistości. Te obawy nadal zostają. Jeśli będziemy szli tą drogą to nie liczmy na to, że procedura uruchamiająca artykuł 7 zostanie zatrzymana.

 

To był wymiar polityczny. A ten gospodarczo-ekonomiczny? Na tym premier się zna. Dowiadujemy się, że według danych GUS była bardzo niska inflacja w lutym, spadają ceny produktów spożywczych.

– To efekty dobrej sytuacji gospodarczej, która nie wynika tylko z działań rządu, chociaż również. Sytuacja w Europie jest korzystna.

 

To jest tak, że jak ceny spadają to jest to zasługa koniunktury rynkowej, jakby zaczęły rosnąć to jest to wina rządu?

– Nie. W tej kwestii jest wiele czynników zewnętrznych. Może inflacja zacznie rosnąć. Jednym z czynników, które decydują o wzroście inflacji są ceny paliw. Rząd się przymierza do nowej opłaty paliwowej – 8 groszy za litr. Inflacja może znowu ruszyć do góry.

 

Mamy do czynienia z obstrukcją ze strony I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, która – zdaniem polityków PiS – nie chce zwołać niezwłocznie pierwszego posiedzenia nowego składu KRS?

– Co to znaczy niezwłocznie? W wykonaniu PiS niezwłocznie to dwa lata. Tyle czekamy na wydrukowanie wyroków TK. Jest jasno powiedziane, że należy bezzwłocznie to wydrukować. Interpretacja w PiS jest taka, ale teraz kwestionują tydzień w wypadku pani prezes. To podwójne standardy.

 

Dojdzie do nowelizacji tej ustawy, czy to jest straszak?

– Może zróbmy w ogóle tak, że poseł Kaczyński zwoła pierwsze posiedzenie KRS. Może tak być. Podająca się za panią prezes magister Przyłębska nie jest osobą, która powinna zwoływać pierwsze posiedzenia KRS.

 

W świetle obecnych przepisów nie jest, ale jak ustawa się zmieni to może być.

– PiS może zgłosić posła Kaczyńskiego, prymasa Polski, kogo chce. Mają większość. To pokazuje jak do prawa podchodzi PiS. Dla nich nie ma to znaczenia. Co robili przygotowując tę ustawę, że tak ją sformułowali? Pani prezes powiedziała, że zwoła pierwsze posiedzenie nowej KRS. Czy uda się szybko przeprowadzić tę ustawę? Zobaczymy.

 

Przed nami kolejna niedziela z ograniczeniami handlu. Klienci i handlowcy się przyzwyczają do nowych przepisów?

– Po pewnym czasie na pewno. Pytanie jakie to będzie miało skutki ekonomiczne dla tych, którzy mieli dużo wyższe obroty w niedziele? To punkty gastronomiczne, restauracje….

 

Oni chyba raczej zyskali.

– Nie. Mało kto idzie na obiad do centrum handlowego, jeżeli nie może tam zrobić zakupów. Nawet jeżeli te restauracje w centrach handlowych działają to wiele osób tam w niedziele jadło, ale przy okazji zakupów.

 

Tam rzeczywiście nie trafią ludzie, ale trafią do innych restauracji, w innych rejonach miasta.

– Weźmy pod uwagę sytuację osób, które mają tam lokale, płacą duże czynsze. Galerie odmówiły obniżki czynszów dla najemców. Co się stanie z osobami, które sobie dorabiały w niedziele? Mogły one uzyskać lepsze stawki. Komuś bardziej się opłacało pracować w niedzielę za podwójną stawkę, niż dwa dni w ciągu tygodnia. Jest wiele skutków negatywnych. My to chcieliśmy rozwiązać w kodeksie pracy. Złożyliśmy ustawę, która obowiązywała wszystkich, także osoby zatrudniane na umowę zlecenie i dzieło. Ten pracownik miał prawo do dwóch wolnych niedziel.

 

Przy umowach o dzieło czy zleceniach będzie to trudno wyegzekwować.

– Ten zapis był taki, że nawet Solidarność przyznała, że on gwarantuje wszystkim wolne niedziele. Szkoda, że nad tym się nie pochylono. Zrobiono to pewnie dlatego, bo tę ustawę wymyśliła opozycja. Nasze nawet najlepsze pomysły lądują w koszu. Jak to jest możliwe, żeby PiS wprowadził rozsądne przepisy opozycji?

 

Pamięta pan, kiedy przed 10 laty wprowadzono zakaz handlu w dni wolne i świąteczne. Wtedy też były rozpaczliwe wizje, że wiele osób straci pracę, handel będzie miał znacznie niższe obroty. Nic takiego nie nastąpiło.

– Handel będzie miał niższe obroty. Nie podlega to dyskusji. Śmieszne jest to, że ci, którzy mieli wypoczywać w niedziele, czyli inspektorzy PIP, już się buntują. Wprowadza się innym wolne niedziele, ich się wysyła do pracy. To paranoja zafundowana przez ekipę PiS. Węgrzy się szybko z tego wycofali. Mam nadzieję, że w Polsce będzie podobnie.

 

Będzie wspólna lista PO i Nowoczesnej do sejmików, ale PSL pójdzie osobno. Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że jakby poszli w jednym bloku z PO i Nowoczesną to dużą część swoich wyborców od razu wpychają w ramiona PiS. Zgadza się pan z taką diagnozą?

– Tak. Zgadzam się. PSL będzie walczył na wsi z PiS o głosy ostro. Gdy ci wyborcy by widzieli, że to koalicja PO, Nowoczesnej i PSL to nie wiedzą na kogo głosują. Oni chcą głosować na tych, którzy ich reprezentują. Do takich partii należy PSL. Jednoznaczność i konkretny wybór jest rozsądny. Dobrze się dzieje, że w tych wyborach będą ludzie mieli możliwość wyboru głosowania na PSL, czy na koalicję PO-Nowoczesna.

 

Ta sprawa jest jasna. Równie jasna jest kwestia kandydata na prezydenta Krakowa PO i Nowoczesnej? Na razie tylko PO stawia na Jacka Majchrowskiego. Szefowa Nowoczesnej mówiła w styczniu w Radiu Kraków, że Nowoczesna będzie miała w Krakowie swojego kandydata.

– Podtrzymujemy to. Przygotowujemy się do tego, żeby podjąć taką decyzję. PO zadeklarowała poparcie Jacka Majchrowskiego, ale on jeszcze nie powiedział, czy startuje. My nie będziemy czekać. Chcemy przedstawić swojego kandydata. Zobaczymy jak się odniesie do tego PO, prezydent Majchrowski. Zależy nam, żeby koalicja w Krakowie była szeroka. Będziemy rozmawiali z PSL. Będziemy szukać rozwiązań, które spowodują, że taki komitet przyciągnie ruchy miejskie.

 

Połączenie Nowoczesnej i PO jest nieuchronne? Tak w wywiadzie mówił były prezydent Bronisław Komorowski.

– Nie. My zachowamy swoją tożsamość. Będziemy partią, która będzie proponowała swoje rozwiązania. Nie zawsze jest to spójne z PO. Nasi wyborcy to ludzie, którzy powiedzieli, że więcej na PO nie zagłosują. Połączenie tych ugrupowań by spowodowało, że ci ludzie by nie mieli na kogo glosować.

 

Co jest dzisiaj znakiem rozpoznawczym Nowoczesnej? Były lider i założyciel partii Ryszard Petru zarzuca, że za mało stawiacie na kwestie gospodarcze, za bardzo koncentrujecie się na ideologii.

– Nie zgodzę się. Jak chodzi o gospodarkę, jesteśmy w trakcie przygotowywania całego pakietu ustaw. Będziemy się starać składać te ustawy w najbliższym czasie. My złożyliśmy już kilkanaście ustaw dotyczących udogodnień dla przedsiębiorców. One mało się przebijają, bo od razu trafiają do zamrażarki, lub są odrzucane. Jeszcze jedna rzecz, którą będziemy prowadzić. Nowoczesna jako jedyna i pierwsza twierdziła, że trzeba jak najszybciej wejść do strefy euro.

 

Teraz mówi o tym PO.

– PO zobaczyła, że to temat, który jest interesujący z dwóch powodów. To powód ekonomiczny, bo wejście do strefy nam się opłaca. To też kotwica do zaczepienia Polski w UE. Nie będzie wtedy Polexitu.

Czyli jednak mówicie wspólny głosem. Może warto połączyć siły?

– Gdyby Nowoczesna tego nie powiedziała jako pierwsza, PO mogłaby ominąć temat. Ich poparcie jest pozytywne, ale my się różnimy. To co się działo w Polsce za ich czasów też nie wszystkim się podobało. To, że dzisiaj rządzi PiS, jest w pewnym sensie dziełem Platformy.

http://www.radiokrakow.pl/rozmowy/jerzy-meysztowicz-pierwsze-100-dni-premiera-morawieckiego-to-wizerunkowa-katastrofa/